home   chandler   marlowe   chandleryzmy   inspiracje  
pulp fiction   księga gości

 

 

Philip Marlowe jest z pewnością jedną z najbardziej znanych postaci literackich, archetypem prywatnego detektywa. Przystojny i błyskotliwy, samotny mimo dużego powodzenia u kobiet. Twardziel, pod maską cynizmu ukrywa romantyczną duszę. Uczciwy i szlachetny do znudzenia, nie znosi skorumpowanych policjantów i prawników, uważa, że cały blichtr Los Angeles to jedno wielkie bagno. Uzbrojony standardowo w pistolet, butelkę burbona i arsenał dowcipnych i złośliwych powiedzonek (określane są zazwyczaj jako chandleryzmy).

Postaci literackie nie starzeją się jak zwykli śmiertelnicy. Marlowe miał 33 lata w 1933 roku, 42 w 1953, a 43 i pół w 1958. Pracował krótko jako wywiadowca w biurze prokuratora okregowego Taggarta Wilde'a, ale został zwolniony za niesubordynację. A właściwie za nadgorliwość, chciał bowiem wyjaśnić pewną sprawę wbrew woli swojego szefa. Wtedy otworzył biuro prywatnego detektywa w Cahuenga Building w Los Angeles. Marlowe pracował sam, nie prowadził spraw rozwodowych, zdarzało mu sie pracować za darmo. Nie przeprowadzał skomplikowanych dedukcji jak Holmes, mimo to każdą sprawę doprowadzał do końca, nawet wbrew woli swoich klientów. Jego styl pracy najlepiej obrazuje cytat z powieści Żegnaj laleczko:

Jesteś taki wspaniały. taki dzielny i zdecydowany i tak niewiele za to dostajesz. Walą cię pończochą, duszą cię, miażdżą ci szczękę i pompują w ciebie morfinę, a ty kiwasz łączników na boisku i strzelasz bramkę, kiedy oni już maja dosyć. Jak to się dzieje, że jesteś taki cudowny?


Wielokrotnie był aresztowany, bity przez brutalnych, skorumpowanych policjantów, trafił nawet do więzienia, gdyż nie chciał zdradzić swego klienta. Jego największe honorarium to 5000 $ od Terry'ego Lennoxa (zresztą oddał mu te pieniądze). Nosił stale broń, często jej używał, ale zabił tylko jedną osobę: Lash'a Canino - psychopatycznego mordercę z Głębokiego snu.
Marlowe nie jest prymitywnym tajniakiem, jak go niektórzy pochopnie oceniali. Skończył college, dyskutuje o wierszach T.S. Elliota, cytuje Flauberta i Browninga. Gra w szachy, a właściwie przerabia samotnie trudne zadania szachowe.
Chociaż w pierwszej powieści - Głeboki sen mówi do gen. Sternwooda: 'Jestem kawalerem, bo nie lubię żon policjantów', to miał wiele przygód miłosnych z kobietami. W powieści Siostrzyczka flirtował z trzema kobietami: Orfamay Quest, Mavis Weld i ognistą meksykanką Dolores Gonzales. Były jeszcze pani Grayle alias Velma Velento, Anne Riordan i kilka innych. Bardzo "erotyczna" jest powieść Playback, w której Marlowe przespał się z Elizabeth Mayfield, a potem z panną Vermilyea, sekretarką Umney'a. Była wreszcie córka milionera, Linda Loring z Długiego pożegnania. Lindzie udało się zaprowadzić Marlowe'a do ołtarza. W niedokończonej powieści Poodle Springs wzieli ślub i zamieszkali w pieknym domu w tym miasteczku. To była zupełnie nietypowa dla Marlowe'a sytuacja i sam Chandler uważał, że to małżeństwo nie potrwa długo. Powieść tę dokończył dopiero w 1989 roku Robert B. Parker.

Philip Marlowe jest najbardziej znanym, ale nie jedynym bohaterem Chandlera. Jego poprzednikami ('pre-heroes') występującymi w pierwszych opowiadaniach byli: Mallory, Ted Carmady, Ted Malvern i John Dalmas. Wątki i postaci z tych opowiadań Chandler wykorzystał później w powieściach o Philipie Marlowe, co sam nazywał autoplagiatem.


MARLOWE W FILMIE

W filmach jakie powstały na podstawie prozy Raymonda Chandlera postać Philipa Marlowe odtwarzało wielu aktorów. Nie wszyscy odpowiadają mojej wizji wyniesionej z książek. Sam Chandler widziałby w tej roli Cary Granta (w rzeczywistości nigdy nie odtwarzał tej roli), ja chyba Mitchuma lub Bogarta. Największym nieporozumieniem jest obsadzenie w tej Elliota Goulda, ale była to pewnie zamierzona kpina Altmana. Był jeszcze Danny Glover, pierwszy i ostatni czarnoskóry Marlowe! Nie oglądałem tego filmu, ale Glover podobno był niezły, dostał nawet nominację do nagrody Grammy.



Dick Powell
1944


Humphrey Bogart
1946


Robert Montgomery
1947


George Montgomery
1947


Philip Carey
1960


James Garner
1969


Elliot Gould
1973


Robert Mitchum
1975


Powers Boothe
1984


Danny Glover
1995


James Caan
1998


Cary Grant
typ Chandlera

Mieliśmy także kilka polskich ekranizacji telewizyjnych Chandlera w ramach Teatru Sensacji czyli popularnej Kobry. Obsada głównej roli była czasami szokująca, np. Jerzy Dobrowolski (Dzień dobry, jestem z Kobry), czy Witold Pyrkosz. Nie udało mi się znaleźć w necie zdjęcia Stanisława Zaczyka i Mieczysława Janowskiego(?).


Jerzy Dobrowolski
1977


Witold Pyrkosz
1982


Tadeusz Huk
1985


Piotr Fronczewski
1989


Roman Wilhelmi
1989

Wybierz idealnego odtwórcę roli Philipa Marlowe! - ANKIETA
Zobacz wyniki ankiety




Na koniec oddajmy głos człowiekowi, który powienien najlepiej znać Philipa Marlowe, czyli jego twórcy:

Raymond Chandler, list do D. J. Ibbersona
19 kwietnia 1951 r.

To ładnie, że tak bardzo interesują Pana fakty z życia Philipa Marlowe. Data jego urodzin jest nie ustalona. Powiedział gdzieś bodaj, że ma trzydzieści osiem lat, ale to było dość dawno i do dziś nie jest ani o dzień starszy. Musi się Pan z tym pogodzić.

Nie urodził się w mieście położonym na środkowym zachodzie kraju, ale w małym miasteczku kalifornijskim Santa Rosa, które, jak zobaczy Pan na mapie, leży około pięćdziesięciu mil na północ od San Francisco. Santa Rosa jest znane jako siedziba Luthera Burbanka, słynnego niegdyś botanika, hodowcy owoców i roślin. Nieco mniej znane jest jako tło filmu Hitchcocka Cień wątpliwości, którego większą część nakręcono w samym Santa Rosa. Marlowe nigdy nie mówił o swoich rodzicach i najwidoczniej nie ma żyjących krewnych. W razie potrzeby można by temu zaradzić. Studiował parę lat albo na Uniwersytecie stanu Oregon w Eugene, albo na Uniwersytecie Oregon w Corvallis. Nie wiem dlaczego przyjechał do południowej Kalifornii, poza tym że większość ludzi w końcu tu przyjeżdża, choć nie wszyscy zostają na stałe. Podobno nabył pewnego doświadczenia pracując jako inspektor towarzystwa ubezpieczeniowego, a potem jako wywiadowca w prokuraturze okręgu Los Angeles. Nie znaczy to wcale, że był funkcjonariuszem policji czy że miał prawo dokonywania aresztowań. Okoliczności, które sprawiły, że stracił tę pracę, są mi dobrze znane, ale nie mogę ich wyjawić. Musi się Pan zadowolić informacją, że trochę zbyt gorliwie badał pewną sprawę, gdy taka gorliwość była ostatnią rzeczą, jakiej życzył sobie jego szef.

Mierzy nieco ponad metr osiemdziesiąt pięć i waży około osiemdziesięciu pięciu kilogramów. Jest ciemnym szatynem, ma piwne oczy i określenie 'dość przystojny' najzupełniej by go nie zadowoliło. Moim zdaniem nie sprawia wrażenia człowieka twardego. Ale potrafi być twardy. Gdybym kiedykolwiek miał sposobność wybrać aktora, który w moim odczuciu najlepiej by go odtworzył, wybrałbym chyba Cary Granta. Ubiera się w miarę swoich możliwości wcale nieźle. Oczywiście nie jest w stanie wydawać większych sum na ubranie ani zresztą na nic innego. Okulary przeciwsłoneczne w rogowej oprawie nie wyróżniają go specjalnie. W Południowej Kalifornii prawie wszyscy noszą zwykle okulary przeciwsłoneczne. Mówi Pan, że Marlowe nosi piżamy nawet w lecie, ale nie bardzo rozumiem, co chce Pan przez to powiedzieć. A któż ich nie nosi? Czyżby sądził Pan, że sypia w nocnej koszuli? A może chodziło Panu o to, że podczas upałów sypia nago? Jest to możliwe, chociaż u nas noce rzadko bywają upalne.

Ma Pan zupełną słuszność, gdy chodzi o jego nałóg palenia, chociaż moim zdaniem Marlowe nie pali wyłącznie Cameli. Zadowala się każdym niemal gatunkiem papierosów. Papierośnice nie są tu przedmiotem tak powszechnego użytku jak w Anglii. Stanowczo nie używa zwykłych zapałek, czyli tak zwanych bezpiecznych zapałek szwedzkich. Używa albo długich drewnianych zapałek zwanych sztormowymi, albo krótszych tego samego typu, które są sprzedawane w małych pudełkach i zapalają się o cokolwiek, nawet o paznokieć, jeżeli powietrze nie jest zbyt wilgotne. Na pustyni czy w górach można bez trudu zapalić zapałkę o paznokieć, ale w okolicach Los Angeles wilgotność powietrza jest dość znaczna.

Jeżeli chodzi o alkohol, obserwacje Pana również są słuszne. Nie sądzę jednak, żeby Marlowe wolał szkocką od Bourbona. W gruncie rzeczy pija każdy trunek, byle nie był słodki. Niektóre napoje alkoholowe, jak na przykład 'Pink Ladies', koktajle 'Honolulu' czy likier creme-de-menthe uznałby za zniewagę. Tak jest, parzy dobrą kawę. W Ameryce każdy umie dobrze parzyć kawę, chociaż w Anglii osiągnięcie to jest bodajże niepodobieństwem. Pije kawę z cukrem i ze śmietanką, nie z mlekiem. Ale pija też kawę czarną bez cukru. Sam przyrządza sobie śniadanie, bo to proste, ale żadnych innych posiłków nie gotuje. Z upodobania lubi wstawać późno, ale z konieczności musi czasem wstać bardzo wcześnie. To samo zresztą dałoby się powiedzieć o każdym z nas, nieprawdaż?

Nie twierdziłbym, że gra w szachy na poziomie mistrzostw świata. Nie wiem, skąd ma książeczkę gier turniejowy wydaną w Lipsku, ale lubi ją, bo woli europejską metodę oznaczania kwadratów na szachownicy. Nic mi nie wiadomo o tym, żeby grywał w karty. Uszło to jakoś mojej uwagi. Co ma Pan na myśli pisząc, że 'zwierzęta lubi w miarę'? Jeżeli się mieszka w wielkim bloku, nie sposób lubić je bardziej niż 'w miarę'. Mam wrażenie, że skłonny jest Pan interpretować każdą rzuconą mimochodem uwagę jako dowód niezmiennych upodobań.

Jeśli chodzi o jego stosunek do kobiet, 'zmysłowy bez osłonek' są to Pańskie słowa, nie moje. Według mnie jego postawa wobec kobiet nie różni się od postawy pełnego życia zdrowego mężczyzny, który nie jest żonaty, a przypuszczalnie dawno już powinien się był ożenić. Marlowe nie potrafi rozpoznać akcentu Bryn Mawr, bo taki akcent nie istnieje. Wyrażeniem tym określa wysoce manieryczny sposób mówienia. Bardzo wątpię, czyby potrafił odróżnić prawdziwe antyki od podrabianych. Pozwalam sobie również wątpić, czy potrafi to niejeden ekspert, jeżeli robota fałszerza jest dość dobra. Pomijam sprawę mebli z czasów króla Edwarda i obrazów prerafaelitów. Po prostu nie mogę sobie przypomnieć, gdzie Pan znalazł te dane.

Nie powiedziałbym wcale, że znajomość perfum Marlowe kończy się na Chanel nr 5. To znów jest po prostu symbol czegoś kosztownego, a zarazem niezbyt egzotycznego. Marlowe lubi wszelkie perfumy o lekko drażniącym zapachu, nie lubi natomiast zapachu ostrego i używania perfum w nadmiarze. Oczywiście wie, co to jest Sorbona, i wie również, gdzie się znajduje. Oczywiście odróżnia tango od rumby i kongę od samby, odróżnia również sambę od mamby, nie uważa jednak, żeby mamba mogła prześcignąć galopującego konia. Wątpię, żeby znał nowy taniec zwany mambą, bo odkryto go czy też wymyślono dopiero niedawno.

Pójdźmy dalej. Marlowe, powiada Pan, chodzi regularnie do kina, ale nie lubi komedii muzycznych. Zgoda. Jest pono wielbicielem Orsona Wellesa. Możliwe, zwłaszcza kiedy Orson gra w filmie reżyserowanym przez kogo innego. Lektura Marlowe'a i jego upodobania muzyczne są dla mnie zagadką taką samą jak dla Pana, a gdybym usiłował zaimprowizować coś na poczekaniu, obawiam się, że mógłbym w pośpiechu przypisać mu własne gusta. Na pytanie, dlaczego jest detektywem prywatnym, nie potrafię odpowiedzieć. Na pewno są chwile, kiedy żałuje, że nim jest, podobnie jak są chwile, kiedy ja dałbym wszystko, żeby tylko nie być pisarzem. Powieściowy detektyw prywatny jest tworem wyobraźni, który zachowuje się i mówi jak autentyczny człowiek. Może być całkowicie realny pod każdym względem prócz jednego - w znanym nam życiu taki człowiek nie byłby detektywem prywatnym. To, co mu się przytrafia, mogłoby się wprawdzie zdarzyć, ale tylko skutkiem szczególnego zbiegu okoliczności. Robiąc go detektywem prywatnym, omija się konieczność usprawiedliwiania jego przygód.

Gdzie mieszka? W Wielkim śnie i we wcześniejszych opowiadaniach mieszkał chyba w jednopokojowym mieszkaniu z rozkładanym łóżkiem, takim które złożone przywiera do ściany i staje się lustrem. Potem przeniósł się do mieszkania podobnego do tego, jakie zajmował Joe Brody z Wielkiego snu. Może było to mieszkanie Brody'ego, a Marlowe dostał je za niższe komorne, dlatego że popełniono w nim morderstwo. Zdaje mi się, choć nie mam pewności, że to mieszkanie jest na trzecim piętrze.

W mieszkaniu jest główny pokój, wchodzi się do niego bezpośrednio z przedpokoju, na wprost wejścia są oszklone drzwi prowadzące na ozdobny balkon, na który można patrzeć, ale z pewnością nie sposób na nim siedzieć. Stojąc w drzwiach, widzimy pod ścianą po prawej stronie otomanę. Po lewej stronie, najbliżej klatki schodowej, znajdują się drzwi prowadzące do wewnętrznego przedpokoju. Obok drzwi, po lewej strome, stoi dębowe biurko z podnoszonym blatem, fotel itp, dalej wejście do małej jadalenki i kuchni. Jadalenka, jak zwykle w kalifornijskich mieszkaniach, to po prostu przestrzeń wydzielona z kuchni przez kredens lub odrzwia. Zarówno kuchnia, jak i jadalnia są bardzo małe.

Wchodząc z pokoju do przedpokoju (wewnętrznego), zobaczymy po prawej stronie drzwi do łazienki, a idąc prosto dalej wejdziemy do sypialni. W sypialni jest obszerna szafa w ścianie. Łazienka w tego typu budynku ma natrysk nad wanną i plastikową zasłonę. Żaden z pokoi nie jest duży. Komorne za umeblowane mieszkanie, kiedy się Marlowe tam wprowadził, wynosiło około sześćdziesięciu dolarów miesięcznie. Bóg jeden wie, ile wynosi teraz. Na samą myśl o tym ciarki mnie przechodzą.

Jeśli chodzi o biuro Marlowe'a, będę musiał kiedyś jeszcze raz je obejrzeć, żeby sobie przypomnieć, jak wygląda. Znajduje się bodaj na piątym piętrze budynku zwróconego na północ, natomiast okna biura zwrócone są na wschód. Ale nie jestem tego pewien. Jest tam poczekalnia, na pół biuro, o powierzchni mniej więcej połowy biura właściwego, podzielona na dwa pokoiki do przyjmowania interesantów, oba mają osobne wejścia i połączone są drzwiami. Marlowe ma swój gabinet, który łączy się z pokoikami dla interesantów, przy czym jest tam przewód elektryczny, który wprawia w ruch brzęczyk w gabinecie, kiedy otwierają się drzwi do poczekalni. Ale brzęczyk można wyłączyć.

Nie ma i nigdy nie miał sekretarki. Mógłby bez trudu stać się abonentem biura zleceń, ale nie przypominam sobie, żebym o tym gdziekolwiek wspomniał. Nie pamiętam również, żeby biurko miało szklany blat, ale może gdzieś tak napisałem. Butelkę trzyma w biurku, w szufladzie do akt. Szuflada, standardowa we wszystkich biurkach amerykańskich (może w Anglii również), o głębokości dwóch zwykłych szuflad, ma służyć do trzymania teczek z aktami, ale rzadko do tego służy, ponieważ większość ludzi najczęściej trzyma akta w specjalnej szafie. Mam wrażenie, że niektóre szczegóły w różnych książkach ulegają zmianom.

Broń też ma rozmaitą. Z początku używał niemieckiego pistoletu automatycznego systemu Luger. Miał też chyba automatyczne kolty różnego kalibru, ale nie większe od kalibru 38, ostatnio słyszałem, że ma rewolwer Smith and Wesson 38, prawdopodobnie z czterocalową lufą. To bardzo skuteczna broń, choć nie najskuteczniejsza wśród istniejących, ma natomiast tę przewagę nad automatyczną, że można do niej używać miękkich naboi. Nie zacina się, nie wystrzeli przypadkiem, jeśli nawet upadnie na coś twardego, a jest zapewne równie skuteczna na bliską odległość, co kaliber 45. Ten rewolwer byłby lepszy, gdyby miał sześciocalową lufę, ale wówczas byłby mniej wygodny do noszenia. Nawet czterocalowa lufa jest niewygodna, detektywi z wydziału policji kryminalnej zwykle noszą rewolwery z dwu i pół calową lufą.

To chyba wszystko, o czym mogę Pana teraz poinformować, ale gdyby chciał się Pan jeszcze czegoś dowiedzieć, proszę do mnie napisać. Kłopot w tym, że wie Pan chyba dużo więcej o Philipie Marlowe niż ja sam, i być może to ja w końcu będę musiał zadawać Panu pytania, nie Pan mnie.

Do góry


home   chandler   marlowe   chandleryzmy   inspiracje  
pulp fiction   księga gości